Niechciane okulary
W okresie wczesnego dzieciństwa rodzice udali się ze mną po raz
pierwszy do lekarza okulisty. Po obejrzeniu mnie, lekarz stwierdził, że mam
drobną wadę wzroku, lewe oko „leci w dół”. Zaordynował okulary, które miały
skorygować wadę. Po kilku dniach włożyłam je po raz pierwszy na mój nos. Jako 3-letnie
dziecko uznałam, że niewygodnie mi w nich i notorycznie je zdejmowałam. Nie
pomogły nawet prośby rodziców, którzy powtarzali, że to dla mojego dobra. Z
tego, co pamiętam, okulary nie polepszały mojego widzenia, wręcz przeciwnie, znacznie
je pogarszały. Po licznych próbach adaptacji do noszenia okularów oraz namowach
rodziców, postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Pewnego dnia włożyłam okulary
pod dywan rozłożony w moim pokoju. Mama wchodząc do niego i stając na dywanie
przypadkowo zgniotła niechciane okulary. Tym sposobem pozbyłam się problemu i
nie musiałam już ich nosić. Wyjaśniłam
mamie, że w okularach widziałam znacznie gorzej niż bez nich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz