Matematyka jest uznawana za jeden z trudniejszych przedmiotów szkolnych. Dla mnie również kryła wiele tajemnic, których nie potrafię poznać do dziś.
W szkole podstawowej oraz gimnazjum mieliśmy tą samą Panią uczącą matematyki. Był to bardzo dobry nauczyciel, wymagający, konsekwentny oraz sprawiedliwy. Lekcje matematyki wyglądały tak, że pani prezentowała nowy materiał na tablicy oraz podawała kilka przykładów. Uczniom z niepełnosprawnością towarzyszył nauczyciel wspomagający. Pomagał on w zapisywaniu notatek z tablicy. Jego rolą było głównie dyktowanie treści zawartych na tablicy a czasami jeżeli ich nie rozumiałam, nauczyciel tłumaczył mi je ponownie. Notatki prowadziłam w zeszycie A4 pisząc grubym flamastrem.
Nie miałam większych kłopotów z wykonywaniem obliczeń i równań. Wyzwaniem dla mnie była geometria, która wymagała wyobraźni przestrzennej. Na to też znalazłyśmy z Panią sposób. W sali szkolnej do dyspozycji mieliśmy gotowe modele figur przestrzennych, takich jak: sześcian, stożek, czy walec. Na modelach zaznaczone były także przekątne, które dzieliły figury najczęściej na trójkąty. Dzięki temu, że mogłam się na żywo poprzyglądać jak wyglądają dane figury, nie miałam problemu, aby rozwiązywać zadania oraz obliczenia związane z geometrią przestrzenną. Z moich doświadczeń wynika, że osoby z dysfunkcją narządu wzroku mogą sobie dobrze radzić z wykonywaniem obliczeń matematycznych, jeżeli tylko otrzymają potrzebne wskazówki. Myślę, że w nauczaniu osób z dysfunkcją narządu wzroku ważne są pomoce naukowe oparte na eksploracji dotykiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz