W dzisiejszym wpisie postanowiłam przybliżyć Wam różnice pomiędzy odbiorem przeze mnie jako osobę z dysfunkcją narządu wzroku projekcji kinowej a spektaklu teatralnego. Jeśli chodzi o wizytę w kinie to jest to dla mnie zawsze duża przyjemność. Moja wada nie pozwala na objęcie wzrokiem całego ekranu, ale mogę patrzeć w centralny jego punkt i domyślać się, co jest na jego krańcach. Nie staram się wędrować głową w prawą i lewą stronę ekranu, ponieważ wtedy tracę punkt odniesienia. Zazwyczaj do kina chodzę z moimi bliskimi, którzy służą pomocą kiedy nie widzę dynamicznie rozwijającej się akcji na ekranie. Zawsze starają mi się opowiadać co się dzieję. W kinie bardzo mocno zwracam uwagę na głos, ponieważ większość scen można zrozumieć z kontekstu rozmowy pomiędzy bohaterami.
Niektóre sieci kinowe oferują filmy z tzw. audiodeskrypcją. Polega ona na tym, że osoba z niej korzystająca dostaje przy wejściu słuchawki, które wkłada do ucha i słucha opisu scen. Niestety nie wszystkie kina oferują takie rozwiązanie. Muszę przyznać, że w moim mieście są jedynie wybrane seanse, podczas których można skorzystać z audiodeskrypcji. Ja nigdy jeszcze w praktyce nie korzystałam z takiej opcji. Zawsze moi bliscy opisują mi sceny, których nie widzę dokładnie. Warto też podkreślić, że najczęściej oglądam w kinie komedie romantyczne, w których sceny nie są bardzo rozbudowane i trudne do interpretacji wzrokowej. Jeśli chodzi o miejsce jakie najczęściej wybieram w kinie to jest to zazwyczaj rząd IV lub V. Nie lubię siedzieć w pierwszych trzech rzędach ani powyżej piątego.
Jeśli chodzi o teatr to sprawa wygląda nieco inaczej. W teatrze scena jest w formie 3D. Nie jest to dla mnie proste, aby objąć wzrokiem całą scenę. W tym przypadku wybieram miejsca w pierwszym rzędzie. W teatrze aktorzy mówią zazwyczaj nie korzystając z mikrofonu i odnoszę wrażenie, że są gorzej słyszani. Ja też mam z tym kłopot, aby dokładnie usłyszeć każde słowo. Podczas wizyty w teatrze podobnie jak w kinie towarzyszą mi bliscy. Również pomagają mi w opisie scen, ale niestety w teatrze moje możliwości percepcji wzrokowej są mniejsze niż w kinie. Najczęściej podczas spektaklu obowiązuje bezwzględna cisza i audiodeskrypcja prowadzona na żywo może być negatywnie odbierana zwłaszcza w pierwszym rzędzie. Niektóre teatry przeważnie w dużych miastach oferują audiodeskrypcję spektaklu polegającą dokładnie na tym samym co w kinie. Uczestnik spektaklu przy wejściu dostaje słuchawki, w których słyszy na bieżąco informacje na temat tego, co aktualnie dzieje się na scenie. Nigdy nie korzystałam z tej opcji w teatrze.
Jeśli chodzi o wybór pomiędzy kinem a teatrem to w przypadku mojej wady wzroku wolę kino. Jest to dla mnie bardziej komfortowe, aby oglądać film na dużym ekranie korzystając przy okazji z możliwości opisu scen przez osobę towarzyszącą. Kino odwiedzam znacznie częściej niż teatr.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz