czwartek, 6 grudnia 2018

Ulubione zabawki w okresie dzieciństwa "Świadoma niepełnosprawność" #7

Ulubione zabawki w okresie dzieciństwa 


Aby uczcić niezwykły dzień w roku, jakim są Mikołajki, postanowiłam przygotować dla Was specjalny wpis na temat moich ulubionych zabawek z dzieciństwa. Jako dziecko w wieku przedszkolnym najbardziej lubiłam bawić się... samochodami. W pokoju miałam rozłożony dywan imitujący ulice. Po powrocie z przedszkola najchętniej wyjmowałam z szuflady resoraki i do znudzenia jeździłam nimi po dywanowych ulicach. Niestety nie wiele samochodzików przetrwało, ponieważ podczas zabawy często dochodziło do wypadków i kolizji drogowych.
 W późniejszym okresie resoraki, jak przystało na dziewczynkę, zamieniłam na lalki. Moja najbardziej zapamiętana lalka to półmetrowy bobas o imieniu Agatka. Lalka ta była stworzona w większości z miękkiej tkaniny, ale miała gumową buzię, nogi i ręce. Niestety Agatka także długo nie zagościła w naszym domu. Lalka po kilku tygodniach stała się niepełnosprawna z powodu utraty kończyn. Nie była to jednak moja wina. Lalce po prostu odpadły nogi i ręce. Byłam niepocieszona!
 Kolejnym prezentem Mikołajkowym w moim życiu były klocki. Pamiętam, że pewnej nocy postanowiłam zaczaić się i spotkać się oko w oko ze Świętym Mikołajem... ;) Gdy obudziłam się o 4.00 nad ranem, niestety Mikołaj już czmychnął zostawiając mi pod poduszką klocki. Postanowiłam nie tracić ani chwili i od razu zaczęłam bawić się klockami. Zbudowałam domek Niesamowita była mina mamy, która wstała rano i zobaczyła dość pokaźną budowę. Zapytała czemu nie poczekałam z zabawą do rana. Wyjaśniłam jej, że chciałam spotkać się w nocy ze św. Mikołajem, ale on za wcześnie przyszedł. Dziś mogę sobie tylko wyobrażać, co czuła wtedy moja mama. Dorośli wiedzą o czym mówię.
 W późniejszym dzieciństwie wróciłam do zabawy lalkami. Jedną z moich lalek była "Szmacianka". Woziłam ją w wiklinowym wózku. Pewnego dnia Zuzia została spalona w piecu przez moją babcię. Faktem jest, że nie wyglądała ona imponująco, ale bardzo ją lubiłam. Miejsce Zuzi zajął Mikołaj- lalka BABY BORN. Trzeba przyznać, że opieka nad tą lalką była naprawdę wymagająca. Mikołaj nosił pieluszki, ponieważ siusiał jak żywe niemowlę. Do zestawu dołączona była specjalna butelka do karmienia oraz specjalna kaszka. Lalka była przeze mnie karmiona oraz przewijana. Z czasem dokupowałyśmy z mamą kolejne akcesoria, takie jak: ubranka, smoczki, nocniczek, nosidełka, czy zabawki. Z dzisiejszej perspektywy mogę śmiało powiedzieć, że zostałam mamą już w przedszkolu i wczesnej podstawówce. Ta zabawa Baby Bornem, to było kompletne szaleństwo. Chodziłyśmy razem z moją kuzynką z wózkami do sklepu na zakupy (podkreślam, że do prawdziwego sklepu, idąc chodnikiem). Lalka w specjalnym nosidełku podróżowała z mamą w samochodzie. Moja regularna opieka nad Mikołajkiem ustawała w momencie uczęszczania do szkoły i nadmiaru obowiązków i nauki.
W tym wyjątkowym wpisie mogliście przeczytać o moich ulubionych zabawkach z dzieciństwa, wśród których nie zabrakło powszechnych gadżetów takich jak: lalki, klocki, ale także samochodziki. Uzupełnieniem  listy będzie plastikowa, dziecięca, zabawkowa kuchenka. Bawiłam się nią w okresie od 4 do 5 roku. Ostatnią ulubioną zabawką były stworzone z miłej pianki puzzle z obrazkiem popularnej wówczas animowanej bajki, pt." Teletubisie". Po ułożeniu puzzle miały wielkość ok. 120 cm na 90 cm. Bardzo je lubiłam, ponieważ jeden puzzel był wielkości dłoni dorosłej osoby. Z łatwością mogłam je ułożyć. W moim dzieciństwie było jeszcze dużo innych zabawek, jednakże te wymienione powyżej zapadły mi najbardziej w pamięci.
 Warto podkreślić, że urodziłam się w latach 90. XX wieku i był to czas, w którym konsumpcjonizm nie szalał tak, jak dziś, ale nie mogłam narzekać na niedobór zabawek. To wszystko dzięki moim kochanym rodzicom, dziadkom i rodzinie, która obdarowywała mnie tak wspaniałymi zabawkami. Myślę, że w tym szczególnym dniu warto wszystkim tym osobom serdecznie podziękować. Bez Was moje dzieciństwo nie byłoby tak ciekawe i kolorowe. Za wszystkie prezenty małe i duże bardzo serdecznie dziękuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz