W wieku szkolnym wiele dziewcząt uczesanych było w jeden bądź dwa warkocze. Na przerwach uczyły się je zaplatać.Jak możecie się domyślić ja miewałam problemy z nauką robienia tej fryzury. Mój wzrok nie pozwalał mi na zobaczenie sposobu, w który dziewczęta zaplatały sobie warkocze.
Pamiętam, że rozmawiałam często z moją babcią, opowiadając o tym, że chciałabym nauczyć się zaplatać warkocze, ale nikt nie potrafi mi wyjaśnić, w jaki sposób należy to robić. Babcia wytłumaczyła mi teoretycznie procedurę wykonywania tej fryzury.
Zrozumiałam to, co mówiła do mnie babcia, ale w praktyce nadal nie umiałam zaplatać warkoczy.Próbowałam wykonywać tą fryzurę moim lalkom, jednakże w konsekwencji plątałam im włosy, a warkoczy jak nie było, tak nie było. Walka trwała kilka tygodni. W końcu się poddałam.
W pewien letni ciepły dzień babcia poleciła mi, żebym zaplotła sobie włosy w warkocza, ja odrzekłam, że nadal nie umiem wykonywać tej fryzury. Babcia była lekko zdziwiona i postanowiła raz na zawsze nauczyć mnie zaplatania warkoczy. Z poprzednich wpisów wynika, że miała oryginalne metody nauczania. Tym razem było nie inaczej.
Babcia wyjęła z szafy trzy szaliki w różnych kolorach. Związała je na końcach wszystkie razem. Była to symulacja trzech części włosów, z których zaplata się warkocze. Babcia pokazała mi jak się je zaplata i którą część kiedy należy przełożyć na przeciwną stronę. Dzięki różnym kolorom szalików mogłam dokładnie przyjrzeć się splotowi i wiedziałam jak powinien on przebiegać. Ćwiczyłam przez kilka godzin. Następnie zaplotłam warkocza na włosach babci i swoich. Od tamtej pory nie mam najmniejszych problemów z zaplataniem warkoczy zwykłych, jak i dobieranych. Obecnie nie wykonuje tej fryzury z powodu pocieniowanych włosów, jednakże umiejętność pozostała.
Warto podkreślić, że brak umiejętności zaplatania warkoczy nie wynikał z mojej niewiedzy, ale głównie z przyczyn wady wzroku. Nie pozwalała mi ona na dokładne przyjrzenie się sposobom zaplatania. Na szczęście babcia przyszła z pomocą i nauczyła mnie w niekonwencjonalny sposób zaplatania warkoczy.
Opisana przeze mnie powyżej sytuacja pokazuje, że osoby z niepełnosprawnością wzrokową, ale nie tylko, nie są pozbawione zdolności nabywania nowych umiejętności, jednakże należy dostosować metody nauczania do ich możliwości i potrzeb. Tak właśnie zrobiła moja babcia, która wcale nie była nauczycielem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz